loading...
Zamknij wpis

Młodzież z naszej parafii na szkoleniu KSM-u w Zielonej Górze

W dniach 12-14 maja 2006 r. przedstawiciele Ksm-u z naszej parafii i osoby zainteresowane samym stowarzyszeniem wybrali się do Zielonej Góry na szkolenie formacyjno-informacyjne o Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. Reportaż okiem uczestnika…

Wyjechaliśmy z samego rana do Szczecina, gdzie połączyliśmy się z członkami KSM-u z szczecińskich parafii i udaliśmy się do Zielonej Góry. Po drodze były tylko dwie przesiadki… Podróż, choć długa i męcząca należała do udanych, gdyż mieliśmy się okazję wszyscy bliżej poznać i wspaniale bawić. Gdy dotarliśmy na miejsce wybraliśmy sobie łóżka i zjedliśmy pyszną kolację. Następnie wzięliśmy udział we Mszy Św., poprowadzonej przez samego ks. Zbigniewa Kucharskiego- głównego inicjatora i opiekuna tamtejszego KSM-u. Ostatnią atrakcją tego dnia było oglądanie filmów o Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. Przysporzyło nam to dobrego humoru, który jeszcze długo nam towarzyszył bo nikt nie mógł później zasnąć… Ciekawe dlaczego?! Czyżby zmiana klimatu?


Kolejnego dnia zaraz po jutrzni- czyli porannej modlitwie, zjedliśmy śniadanie, aby nabrać energii. Ten dzień był bowiem dość ,,starannie,, przygotowany… Konferencja, konferencja, konferencja, Msza, konferencja… Było ciężko ale daliśmy radę. Tym bardziej, że po obiedzie mieliśmy sporo czasu wolnego. Postanowiliśmy to dobrze wykorzystać udając się na wycieczkę do centrum miasta. Mieliśmy okazję zobaczyć piękny deptak, Kościoły… Przede wszystkim jednak rozluźniliśmy się i wróciliśmy do domu rekolekcyjnego. Największym przeżyciem tego dnia była jednak adoracja Najświętszego Sakramentu. Mogliśmy choć na chwilę się wyciszyć i zatopić w modlitwie. Ostatni dzień naszego pobytu-niedziela, zapowiadał się w miarę spokojnie. Standardowo rozpoczęliśmy go od jutrzni i śniadania.


Trudno było nam się rozstać- w ciągu tych trzech dni bardzo się zżyliśmy. Najgorsze zostało przed nami- koszmarnie długa podróż. Jednak upłynęła ona niezwykle szybko a my się świetnie bawiliśmy. W Szczecinie czekał na nas ks. Tomasz, ale zanim odjechaliśmy musieliśmy ponownie się rozstać- ze szczecińskim ksm’em. Jeszcze tylko wizyta w Mc Donalds’ie i powrót do domu… Zmęczeni, ale szczęśliwi bezpiecznie dotarliśmy do Stargardu a wspomnienia z Zielonej Góry jeszcze długo zostaną w naszej pamięci…

Monika Zapert