Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus.

Witamy na stronie internetowej parafii rzymskokatolickiej Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata w Stargardzie Szczecińskim.

Dziękujemy że nas odwiedziliście
i zapraszamy do częstych wizyt.

Szczęść Boże.

Ksiądz Proboszcz i księża wikariusze.



Taras widokowy na wieży koscioła Mariackiego

Taras widokowy na wieży koscioła Mariackiego


Serdecznie zapraszamy od poniedziałku do soboty w godzinach od 10.00 do 16.00 na taras widokowy na wieży naszego kościoła.
Przepiękne widoki na całe miasto i okolice, a nawet przy dobrej pogodzie można zobaczyć wieżowce Szczecina.
Cena biletu na taras widokowy wynosi 3 zł normalny, a dla młodzieży 1,50 zł, natomiast dla zwiedzających świątynię 1,50 zł.
Można także skorzystać z przejażdżki dorożką, podziwiając zabytki Stargardu. Kontakt z przewodnikiem pod numerem (+48)504915219.
Serdecznie zapraszamy.




Ogólnopolskie Spotkanie Młodych - Lednica

Ogólnopolskie Spotkanie Młodych - Lednica


Zapraszamy na XIII Ogólnopolskie Spotkanie Młodych na polach Lednickich w sobotę 6 czerwca 2008 r. Koszt wyjazdu 50 zł. Wszystkich zainteresowanych prosimy o zgłoszenia do księdza Grzegorza.

Program Spotkania...

Strona informacyjna...



strona główna
Dziś niedziela, 26 marca 2017 r, imieniny: Dory, Olgi, Teodora


Kościół Najświętszej Marii Panny w Stargardzie



Kościół Najświętszej Marii Panny w Stargardzie Szczecińskim, jedyny zabytek klasy 0 na Pomorzu Zachodnim. Jego potężna, monumentalna wręcz bryła widoczna jest ze wszystkich dróg prowadzących do miasta na długo, zanim pokażą się inne obiekty zabudowy miejskiej. W panoramie towarzyszy jej jedynie najwyższa na Pomorzu wieża kościoła św. Jana (99 m).



Najstarsza wzmianka pisana o istnieniu w tym miejscu obiektu sakralnego pochodzi z roku 1248, kiedy to biskup kamieński zwracając księciu Barnimowi I Stargard (będący od 1240 roku we władaniu biskupów kamieńskich) wraz z przyległościami, zastrzega sobie prawo patronatu i nadzoru nad kościołem. Nie zachował się do naszych czasów żaden przekaz ani ślad materialny, który pozwoliłby określić wielkość i wygląd tego obiektu. Była to zapewne niewielka budowla drewniana lub z granitowych ciosów wystawiona przypuszczalnie około 1242 roku. Być może już wówczas jej patronką była Matka Boska.

Nie był to jedyny kościół w szybko rozwijającym się i bogacącym Stargardzie. Istniały już trzy: wybudowany przez misję biskupa Ottona z Bambergu drewniany kościół św. Marcina, kaplica przebudowana następnie na kościół przy klasztorze joannitów (obecnie kościół św. Jana przy ulicy Chrobrego) oraz kaplica i kościół augustianów przy ich klasztorze (nie istniejące już obiekty między obecnymi ulicami Klasztorną i Wita Stwosza).


Dość szybko okazało się, że kościół przy Rynku jest bądź zbyt mały, aby pomieścić odwiedzających go wiernych, bądź zbyt skromny i mało reprezentacyjny, jak na potrzeby i wymogi bogacących się stargardzkich mieszczan. Pod koniec XIII wieku, w roku 1292 rozpoczęła się budowa na tym miejscu kolejnej, dużo większej i bardziej okazałej świątyni. Okazja ku temu była znakomita. W tym właśnie roku książę szczeciński Bogusław IV zmienił Stargardowi prawa miejskie. W miejsce nadanych w 1253 r. przez Barnima I praw magdeburskich, nadał on bardziej korzystne, głównie dla kupców, prawa lubeckie. Można więc przypuszczać, że wydarzenie to stało się bodźcem do podjęcia budowy świątyni, traktowanej być może jako wotum za nowe prawa, tak przecież korzystne dla mieszkańców miasta, a szczególnie kupców, którzy stali się głównymi fundatorami kościoła. Prawdopodobnie wówczas zapadła też decyzja, że nowo budowany kościół stanie się główną świątynią miasta, świadczącą o zamożności jego mieszkańców.


I tu, podobnie jak w przypadku poprzedniego obiektu nie znamy budowniczego. O wiele więcej możemy natomiast powiedzieć na temat samego obiektu, gdyż jego pierwotny wygląd, przynajmniej od wewnątrz jest widoczny i stosunkowo łatwy do odczytania w istniejącej do dziś budowli. Na tej właśnie podstawie, a także opierając się na zachowanych przekazach i poprzez analogię do podobnych obiektów, na których wzorowany był zresztą budowany kościół, niemiecki historyk F. Boehmer dokonał rekonstrukcji wyglądu kościoła NMP w pierwszej fazie jego budowy, przypadającej na przełom XIII i XIV wieku.


Kościół w tej fazie budowy otrzymał formę trzynawowej hali o jednakowej wysokości wszystkich naw, zapewne z prezbiterium. Obiekt nie posiadał wież, a jedynie zdobioną blendami i wysokimi ostrołucznymi oknami fasadę o schodkowym zwieńczeniu szczytu. Całość miała kształt prostokąta, do którego od strony wschodniej przylegało prawdopodobnie trójbocznie zamknięte prezbiterium.


Taka forma budowli podyktowana była panującą pod koniec XIII wieku „modą" na budowle w stylu gryfijsko-kołobrzeskim, wzorowane na kolegiacie kołobrzeskiej, typu gryfijskiego o cztero-przęsłowej bezchórowej postaci. Kościół NMP w Greifswaldzie, dający początek wielu budowlom w Meklemburgii i na Pomorzu Zachodnim, był budowlą pięcioprzęsłową, halową, trzynawową, bez-prezbiterialną z kwadratową wieżą po stronie zachodniej. Z tego wzoru utworzono typ budowli gryfijsko-kołobrzeskiej, nieco go modyfikując. Powstało rozwiązanie halowe o prostym zamknięciu korpusu nawowego bez prezbiterium o stosunkowo krótkim korpusie nawowym (pięcio lub czteroprzęsłowym) oraz wieżą na planie kwadratu.


Niewiele jednak z tego wzoru zaczerpnięto przy budowie fary w Stargardzie. Różni się ona w dwóch zasadniczych elementach: nie posiadała wieży i nie był budowlą bezprezbiterialną. O istnieniu prezbiterium (choć jego pierwotnego wyglądu możemy się jedynie domyślać i w pewnym stopniu przedstawia go rekonstrukcja Brehmera, świadczy istnienie łuku tęczowego, łączącego go z korpusem nawowym, a także formy filarów przy tymże łuku. Prezbiterium posiadało prawdopodobnie te same wymiary co obecnie i było dwu i pół przęsłowe. Kwestią sporną pozostaje jego zamknięcie. Niektóre źródła podają, iż zamknięte było trójbocznie, i tak to przedstawia Boehmer w swej rekonstrukcji, inne źródła mówią natomiast o zamknięciu pięciobocznym. Zamiast charakterystycznej dla typu gryfijsko-kołobrzeskiego wieży budowla od strony zachodniej zamknięta była bogato zdobioną ostrołukowymi blendami, schodkowo zwieńczoną fasadą, w której umieszczono główne wejście do świątyni. Fragmenty tej fasady pozostały do dziś i są dokładnie widoczne, jako wschodnia ściana masywu wieżowego.


Są jednak w budowli stargardzkiej elementy wyraźnie wskazujące na wzorowanie jej w tym okresie na farze greifswaldzkiej. Najważniejszym z nich jest rozplanowanie halowego korpusu nawowego podzielonego na trzy nawy, za pomocą ośmiobocznych, smukłych filarów, dzielących budowlę nie tylko na nawy ale też na cztery (w Greifswaldzie i Kołobrzegu - pięć) prostokątnych przęseł. Podział taki zastosowano po raz pierwszy właśnie w świątyni gryfijskiej, skąd przeniesiono go na tereny zaodrzańskie. Ten tzw. mieszczański typ podziału przestrzeni świątyni miejskiej nie został w Stargardzie wprowadzony niemal automatycznie i bez jakichkolwiek modyfikacji. Wystąpił jedynie w ogólnych zarysach budowli i podziału korpusu nawowego.


Na ostateczny kształt i wygląd budowli ogromny wpływ wywierały miejscowe trendy i warsztaty budowlane, a także indywidualne podejście budowniczych, jak ich wówczas nazywano - mitratorów.


W trzynastowiecznym Stargardzie, prawdopodobnie pod wpływem aktualnych zamówień wykształcił się dość specyficzny typ budownictwa sakralnego, a mianowicie architektura kościołów klasztornych. Zasadniczo trudno się temu dziwić. W omawianym okresie powstawały bowiem dwa klasztory: joannitów i augustianów w samym mieście, a także w niewielkiej od niego odległości: w Kołbaczu klasztor cystersów i w Marianowie - cystersek. Wznosiły je prawdopodobnie stargardzkie warsztaty budowlane. Cechą charakterystyczną tego stylu było pojawienie się długiego, wielobocznie zamkniętego chóru. W nawach bocznych fary stargardzkiej zlokalizowano też chóry muzyczne. Świadczyć o tym mogą, pozostałe zresztą do dziś, ośmioboczne wieżyczki komunikacyjne przylegające bezpośrednio do korpusu nawowego. Prowadziły one do empor w nawach bocznych, a także na poddasze świątyni. Wieżyczki te pojawiają się w budowlach klasztornych Brandenburgii i dość szybko zostają upowszechnione na terenie Pomorza zarówno w kościołach zakonnych (klasztornych), jak i miejskich (dostępnych ogółowi wiernych).


Także i sama forma świątyni bezwieżowej z wydłużonym prezbiterium wyraźnie wskazuje na wzorowanie się na typie kościołów klasztornych. Mogło to mieć pewien związek z patronatem nad kościołem, jaki przyjęli joannici, ale niekoniecznie. Bardziej prawdopodobnym wydaje się fakt popadnięcia budowniczych w pewien rodzaj maniery.


Jak już mowa była wcześniej, tak typową dla stylu gryfińsko-kołobrzeskiego kwadratową wieżę w zachodniej części świątyni zastąpiła fasada z trójkątnym schodkowym szczytem. Jest to wyraźny nawrót do starych tradycji budowlanych. Także tradycyjną, miejscową formą było zdobienie szczytu budowli łacińskim krzyżem. Ten romański relikt pojawiał się przez wiele lat na fasadach wielu kościołów na terenie Pomorza Zachodniego i Meklemburgii. Pojawił się też na szczycie fasady Kościoła Mariackiego w Stargardzie. Historycy sztuki i architektury uznają formę szczytu fasady stargardzkiego kościoła za pośrednie ogniwo łączące formy romańskie z gotyckimi na terenach nadbałtyckich. Dopiero około połowy XIV wieku pojawiły się podobne formy architektoniczne uzupełnione sterczynami (w Greifswaldzie, Szczecinie i Kołbaczu).


Tradycyjne, miejscowe formy wykorzystano nie tylko przy budowie fasady i jej zwieńczenia, ale także przy podziale ostrołukowo zamkniętych okien. Laskowanie, dające ich podział ozdobiono dodatkowo (a także wzmocniono) kielichowatymi kapitalikami nawiązując tym samym do form klasycznych.


Wszystkie zastosowane przy budowie pierwszej fazy stargardzkiej fary rozwiązania wystawiającej twórcy (twórcom) bardzo pozytywne świadectwo. Pomimo, iż wiele rozwiązań zaczerpnął on z miejscowej tradycji, a może właśnie dlatego, stworzył dzieło ambitne i wartościowe. Charakteryzuje je duża dojrzałość i oryginalność a także znajomość najnowszych osiągnięć w budownictwie sakralnym typu mieszczańskiego jak i zakonnego.


Określenie „styl gryfijsko-kołobrzeski" powoduje wiele nieporozumień. Jednym z nich jest twierdzenie, że fara stargardzka wzorowana była na kolegiacie kołobrzeskiej. Twierdzenie takie jest błędem. Oba kościoły budowane były w tym samym czasie. Istnieją pewne przesłanki, wskazujące na to, że kościół stargardzki powstawał nawet nieco wcześniej. Bezsprzecznym natomiast jest fakt, że w budowie obu uczestniczył ten sam warsztat, a być może i ten sam mistrz. 1 to w zasadzie jest podstawowym, wspólnym elementem łączącym obydwa obiekty.


Oba kościoły, należące bez wątpienia do najstarszych, jeżeli nie będące pierwszymi sakralnymi budowlami gotyckimi na Pomorzu Zachodnim wywarły olbrzymi wpływ na późniejsze (szczególnie w XIV i XV wieku) w wielu miejscowościach, między innymi w Trzebiatowie, Nowogardzie, Gryficach. Wszystkie te obiekty już w pierwszej fazie powstawania posiadały prezbiterium i były budowlami bezwieżowymi, podobnie jak kościoły w Stargardzie i Kołobrzegu. Kolejnym dowodem świadczącym o wzorowaniu tych obiektów na farze stargardzkiej jest występowanie w nich identycznych lub zbliżonych w formie filarów. We wszystkich też wieże zostały dobudowane znacznie później.


XIII wieczny kościół w Stargardzie, pomimo licznych elementów, będących zapożyczeniami z obiektów budowanych na Pomorzu Zaodrzańskim (Meklemburgia) świadczy wyraźnie o istnieniu w mieście zdolnych architektów potrafiących wytworzyć własny, oryginalny styl budowy, a także o znacznie wyrobionym smaku i zmyśle artystycznym bogacącego się mieszczaństwa - głównych fundatorów świątyni.


Tę fazę budowy zakończono około 1324 roku. Prace trwały więc ponad trzydzieści lat. Z tego właśnie roku (1324) pochodzi najstarsza informacja, dotycząca wyposażenia wnętrza fary. Stargardzki mieszczanin, Jakub Pagelow ufundował tu ołtarz. Nie wiemy dziś, czy był to ołtarz główny fary, czy też jeden z kilku ołtarzy bocznych stojących prawdopodobnie przy filarach, bądź ścianach naw (kościół nie posiadał wówczas jeszcze kaplic). Następne ołtarze mieszczanie stargardzcy fundowali do swej świątyni w latach 1350, 1357, 1359, 1366, 1370. Jak z tego wynika, w drugiej połowie XIV wieku fara stargardzka posiadała co najmniej siedem ołtarzy, nie licząc rzeźb, stall i innego bogatego wyposażenia, którego możemy się jedynie domyślać. Nie zachował się bowiem żaden zapis, czy inwentarz kościoła z tego okresu.


Wygląd trzynastowiecznej świątyni, pomimo późniejszej rozbudowy i przebudowy jest do dziś doskonale czytelny, szczególnie we wnętrzu budowli. Zachował się niemal w nie zmienionej formie trzynawowy układ wnętrza czteroprzęsłowego korpusu nawowego


do wysokości sklepienia naw bocznych. Zarówno jego wymiary, kształt i układ pozostały nie zmienione. Korpus nawowy od wież do łuku tęczowego, podobnie jak w pierwszej fazie budowy dzielą na przęsła trzy pary ośmiobocznych filarów z cokołami i profilowaną strefą kapitelową. Na czterech bokach każdego z filarów, oraz na dwóch bokach półfilarów przy łuku tęczowym i wieżach występują profilowania w postaci służek, prowadzące od strefy kapitelowej do połowy filaru. Po stronach naw bocznych profilowanie sięga ich cokołów. Podobne zdobienia występują na ścianach naw bocznych z tym, że w górnej swej części łączą się bezpośrednio z żebrami sklepień krzyżowo żebrowych. Wysokość sklepienia pierwotnej nawy głównej zaobserwować można po wewnętrznej stronie filarów. Tu profilowane służki urywają się w miejscu, gdzie prawdopodobnie łączyły się, podobnie jak do dziś w nawach bocznych, z żebrami sklepienia.


Także i na zewnątrz świątyni dość łatwo można zaobserwować wygląd (a raczej jego fragmenty) XIII wiecznej budowli. Relikty te są szczególnie widoczne w strukturze okien i murów. Mury naw bocznych, występujące ponad dachy obecnych kaplic zachowały przypory, które w pierwszej fazie budowy kościoła znajdowały się całkowicie na zewnątrz obiektu. W czasie późniejszej rozbudowy stały się ścianami rozdzielającymi kaplice. Ze starego obiektu pozostały też ostrołukowe okna podzielone dwoma laskami, oświetlające niegdyś wnętrze świątyni. Po dobudowaniu do bocznych naw wieńca kaplic okna uległy znacznemu zmniejszeniu, tak, że do dziś przetrwały jedynie górne ich partie. Dobrze widoczne są też, choć obecnie wtulone między kaplicami ośmioboczne wieżyczki komunikacyjne, prowadzące niegdyś prawdopodobnie do empor i na poddasze świątyni. Obecnie nie zmieniła się ich funkcja. Dobrze widoczne są też pozostałości po dawnej fasadzie z trójkątnym schodkowym szczytem. Tworzy ona wschodnią ścianę masywu wieżowego z wyraźnie zarysowanym schodkowaniem szczytu. Oddziela ona korpus nawowy od korpusu wieżowego.


Ukończona w połowie XIV wieku budowla, choć niewątpliwie piękna, obszerna i budząca podziw nie ukontentowała stargardzkich mieszczan. Szybko bogacący się i coraz bardziej dumny patrycjat nie był zadowolony. Obiekt był zbyt skromny, zbyt mało reprezentacyjny. Nie przytłaczał, nie budził zazdrości, nie dominował na budowlami Szczecina, z którym miasto toczyło wojnę dosłownie (tzw. wojny pszenne), jak i w przenośni.


Elementem, który podnosi rangę, a jednocześnie wpływa na okazałość i monumentalność całej budowli sakralnej jest wieża. Jak pamiętamy, stargardzka fara w owym czasie jej nie posiadała.


Okazała wieża mogła przydać obiektowi splendoru. Ale, jako że stargardzcy mieszczanie lubili przepych, a ich budowle musiały dominować nad innymi, rozpoczęto budowę dwuwieżowego masywu, stawiając go w zachodniej części kościoła przed fasadą, która odtąd miała służyć jako wschodnia ściana masywu. Takie rozwiązanie powiększało automatycznie obiekt, przedłużając go o około 12 metrów. Za wzór miał tu posłużyć kościół św. Mikołaja w Stralsundzie (wzorowany na kościele NMP w Lubece). Nie przeniesiono jednak żywcem" tamtejszych rozwiązań. Kościół stralsundzki miał być tylko punktem wyjścia do dalszych przemyśleń i stworzenia własnego, niepowtarzalnego obiektu.


Obie budowle mają co prawda wiele elementów wspólnych, ale też wiele je różni. Wspólne dla obu jest rozwiązanie przyziemia partii międzywieżowej, w której umieszczono olbrzymi portal wejściowy, nad którym znalazło się wielkie, ostrołukowe okno, mające rozświetlić wnętrze. Nad oknem umieszczono trójkątny szczycik zamykający całość. Podobnie też, jak w obiekcie stralsundzkim rozwiązano pierwszą kondygnację masywu wieżowego. Jako że wąska zabudowa rynku i miasta nie pozwalała na oglądanie fasady z bliska nie było sensu w tej części silić się na bogaty wystrój. Jest to w zasadzie prosty, gładki mur o wątku wendyjskim, zaopatrzony jedynie w okna rozświetlające nawy boczne. Dopiero partie wyższe dobrze widoczne z daleka uzyskały bogatą dekorację. Różni się ona w sposób zasadniczy od stralsundzkiego pierwowzoru. O ile tam każda z kondygnacji wież na zewnątrz jest wyraźnie oddzielona i zaznaczona blendami, o tyle w stargardzkiej budowli zrezygnowano z takiego podziału, wprowadzając podział pionowy, który bardziej wysmuklił obie wieże. Przebieg poszczególnych stref zaznaczono we wnękach rozetkami wykonanymi z glazurowanej cegły. Inaczej też niż w budowlach wcześniejszych (Stralsund, Greifswald) potraktowano łuki w poszczególnych wnękach blend. Po raz pierwszy zastosowano tu nie ostre, a półkoliste łuki, podobnie, jak po raz pierwszy odstąpiono od wyraźnego zaznaczania poszczególnych kondygnacji masywu wieżowego. Tę formę zdobienia powtórzono przy budowie wież kościoła św. Jana w Stargardzie a także kościele w Chociwlu. Niebawem ten typ zdobienia budowli (półkoliste wnęki z maswerkową rozetą) stał się obowiązujący na terenie całego Niżu Nadbałtyckiego. Spotykamy go zarówno na fasadach, jak też w innych częściach (ściany boczne, przypory itp.) obiektów powstających lub przebudowywanych od początku XV wieku.


Obie wieże masywu powstawały jednocześnie, jednak wygląd ich jest różny. Wieża południowa jest znacznie niższa i skromniejsza, zdobiona jedynie od strony fasady. Ponad trzema parami wnęk zdobionych laskowaniem i kolistymi blendami architekt umieścił trójkątny szczyt przykryty dwuspadowym dachem, sięgającym do wysokości zakończenia pierwszego członu wieży północnej. Północna natomiast, znajdująca się bliżej Rynku, jest o wiele bogatsza, tak pod względem dekoracji, jak i kształtu, wielkości i elementów (jakby części składowych). Pierwszy, zaczynający się ponad oknem oświetlającym nawę, to sześcian o podstawie kwadratu. Każda ze ścian bocznych podzielona została na trzy pionowe, ostrołukowo zakończone wnęki wypełnione laskowaniem z glazurowanej cegły i ozdobione małymi rozetkami. W górnych partiach wnęk, bezpośrednio pod łukami znalazły się koliste blendy, jakby w celu rozjaśnienia kompozycji. Ponad wnękami biegnie maswerkowy pas okalający cały człon wieży. Kończy go forma przypominająca krenelaż. Na czterech rogach tego członu umieszczono ośmioboczne wieżyczki przykryte hełmami, zakończone łacińskimi krzyżami. Z członu tego wyrasta następny, ośmioboczny, ozdobiony podwójnymi wnękami o łagodnych, półkolistych łukach wypełnionych laskowaniem i blendami. Z kolei z niego wyrasta dwukondygnacyjny hełm, powstały znacznie później, niż cały masyw. Tworzą go piętrowo ustawione galerie. Wyższą wieńczy iglica. Ta część wieży pochodzi z lat 1723-24 i wykonana została w stylu barokowym. Jak wyglądała wieża północna wcześniej, po zakończeniu budowy, niestety nie wiemy.


Dobudowanie do istniejącej budowli okazałego masywu wieżowego pozwoliło na umieszczenie trzech portali wejściowych do świątyni. Główny, choć stosunkowo skromny w zdobieniu, umieszczono bezpośrednio pod wielkim ostrołukowym oknem fasady. Dwa następne w pomocnej i południowej ścianie masywu. Zarówno portal główny jak i północny posiadają typowe formy ostrołukowe, szeroko rozglifione z profilowaniem biegnącym nieprzerwanie przez całe podłucza. Wykonano je z glazurowanej barwnej cegły. W strefie kapitelowej portalu północnego umieszczono pochodzący prawdopodobnie z głównego portalu wcześniejszej budowli (z XIII w.) fryz ze scenami wyjętymi z Księgi Genesis. Płaskorzeźba wykonana ze sztucznego kamienia przedstawia po prawej stronie Stworzenie Adama i Ewy, Grzech Pierworodny i Wygnanie z Raju. Wyobrażenia przedstawione po stronie lewej fryzu są dziś całkowicie zatarte i nieczytelne. Nieporadność i schematyczność rysunku pozwala dokładnie datować fryz na trzynaste stulecie i tym samym potwierdza przeniesienie go z fasady wcześniejszej, bezwieżowej świątyni.


Obok portalu w ścianie północnej umieszczono bardzo ciekawy i nie spotykany w innych świątyniach Pomorza, i nie tylko, element dekoracyjny. Jest nim kompozycja składająca się z ostrołukowej wnęki, jakby bramy, zwieńczonej wimpergą. Wnękę ograniczają ceglane półkolumny, na których wspierają się profilowane listwy ograniczające górną część kompozycji. Ponad wimpergą umieszczono poziomą listwę zdobioną maswerkiem, stanowiącą podstawę półbaszty zwieńczonej krenelażem. Całość obramowana jest profilowaną listwą biegnącą dalej do portalu i opasującą go (ryc. 5). Dowodzi to, że kompozycja ta, symbolizująca prawdopodobnie patronat miasta nad świątynią, powstała w tym samym czasie, co i portal. Całość nie zachowała się do naszych czasów w swej oryginalnej, pierwotnej postaci. Częściowo zniszczona, została w XIX wieku zrekonstruowana.


Zupełnie odmienny w swej formie i dekoracji jest portal południowy (ryc. 6), niestety również zrekonstruowany w XIX wieku po wcześniejszych zniszczeniach. Zastosowano tu formy charakterystyczne dla romańskich budowli występujących w Niemczech i Anglii. Łagodny łuk portalu został wypełniony zygzakowato łamanymi profilowanymi wałkami, które od połowy wysokości (w kierunku podstawy) przechodzą w pionowe laskowanie. Całość łuku została ujęta w prostokątną płycinę wypełnioną glazurowanym maswerkiem. Po obu stronach portalu znajdują się dwie wnęki ograniczone po bokach podobnymi jak i portal zygzakowatymi, profilowanymi wałkami. Wieńczą je maswerkowe wimpergi. We wnękach tych umieszczone były prawdopodobnie kamienne rzeźby, które nie zachowały się do naszych czasów. Uzupełnieniem dekoracji portalu są trzy maswerkowe rozety. Dwie umieszczono nad wnękami, trzecią ponad łukiem portalu w jego osi.


Ta celowa archaizacja zastosowana wyłącznie w farze stargardzkiej stanowi niepowtarzalny, wyróżniający element. Podnosi ona zarówno wartość artystyczną jak i historyczną obiektu.


Na elewacji zachodniej (fasada) znalazł się jeszcze jeden element rzadko dziś spotykany w obiektach sakralnych. Jest nim trzynastowieczna tablica fundacyjna, przeniesiona tu, podobnie jak fryz w portalu północnym z dawnej fasady świątyni. Identyczność form, rysunku i materiał pozwalają na jej dokładną datację. Do naszych czasów zachowały się jedynie szczątki tablicy. Destrukcja materiału nie pozwala na jej poprawne odczytanie. Istnieją dwie wersje jej wyglądu. Pierwsza próbuje w ocalałych fragmentach i ustawieniu postaci odczytać scenę koronacji Najświętszej Marii Panny. Związane jest to niewątpliwie z kultem Matki Boskiej i faktem, że od początku (zgodnie zresztą z tradycją) ta najokazalsza świątynia miasta poświęcona była Jej osobie.


Zwolennicy drugiej wersji widzą w postaciach kompozycji klęczącego przed Matką Boską stargardzkiego mieszczanina z modelem kościoła. Świadczy to nie tylko o poświęceniu obiektu Marii Pannie, ale też wyraźnie wskazuje na fundatora obiektu. Jest nim bogaty patrycjat miejski.


Postacie, a raczej ich resztki, wykonane ze sztucznego kamienia w konwencji romańskiej umieszczone są w półkoliście obramowanej płycinie, ponad którą znajduje się, wykonany z profilowanej cegły ostry łuk zwieńczony kwiatonem. Całość zaś ujęta jest w ceglaną profilowaną ramę.


Dobudowany masyw wieżowy był znacznie szerszy od pozostałej części budowli i tworzył jakby rodzaj transeptu przesuniętego do czoła świątyni. Oznacza to, że już w momencie projektowania i rozpoczynania jego budowy planowano znaczną rozbudowę świątyni poprzez poszerzenie jej i dobudowanie kaplic. Stało się bowiem powszechnym zwyczajem, że poszczególne (zwłaszcza najbogatsze) cechy miały w kościołach swe kaplice, które wyposażały, dbały o wystrój, a ich członkowie modlili się w nich o pomyślność. Także zamożniejsze rody fundowały kaplice i prześcigały się w ich przepychu. Miały one świadczyć o zamożności, wzbudzać podziw i zazdrość. Nierzadko kaplice te stawały się miejscem wiecznego spoczynku fundatorów. Tak też było i w Stargardzie.


Rozbudowę kościoła rozpoczęto około 1380 roku, powierzając tę pracę wybitnemu, jak się miało wkrótce okazać budowniczemu, nadwornemu architektowi książąt szczecińskich Henrykowi Brunsbergowi. Ten genialny twórca, wykształcony w szkole praskich Parlerów, przybył do Szczecina z Gdańska około 1380 roku, jednak wcześniej niż rozpoczęto prace przy rozbudowie fary stargardzkiej. Pierwszą bowiem pracą, którą wykonywał na Pomorzu Zachodnim była południowa ściana katedry św. Jakuba w Szczecinie, zamykająca ciąg kaplic obejścia prezbiterium. Z tego zadania musiał wywiązać się po mistrzowsku, skoro powierzono mu tak odpowiedzialne działanie jak rozbudowa całego kościoła. Zleceniodawcy byli bardzo wymagający. Świątynia po rozbudowie miała z halowej przeistoczyć się w bazylikę, która dorównywałaby, a jeszcze lepiej, przewyższała „katedry miejskie" najbogatszych miast związku hanzeatyckiego. Wzorem dla tego typu obiektów była katedra Najświętszej Marii Panny w Lubece.


Brunsberg najwyraźniej zrezygnował z wzorowania się zarówno na tym, jak i jakimkolwiek innym obiekcie. Postanowił stworzyć dzieło własne, indywidualne, które miałoby się stać wzorem do naśladowania przez innych.


Istniejący już obiekt i wymagania (prawdopodobnie dość ogólnikowe) fundatorów w pewnym stopniu wyznaczały kształt przyszłej świątyni, ale nie ograniczały inwencji twórczej. Prace rozpoczęto od przebudowy chóru i otoczenia go wieńcem kaplic. Brunsberg przebudowując prezbiterium podwyższył nawę główną, przez co nadał mu charakter bazylikowy. Wprowadził też klasyczny podział ścian na trzy poziomy: najniższy to strefa arkad opartych na istniejących filarach. Ponad nią, po raz pierwszy na Pomorzu Zachodnim, umieścił galerię triforyjną. Nad nią wreszcie, jako trzeci poziom, znalazła się strefa okien, rozświetlających prezbiterium i nawę główną. Okna bowiem przechodzą przez cały korpus nawowy. Z takim potraktowaniem, dość zresztą tradycyjnym, zderzył architekt najnowsze tendencje późnogotyckiej architektury. Były nimi rozplanowanie prezbiterium, jako wielobocznie zamkniętej nawy z ambitem otoczonej wieńcem kaplic. Kaplice te jednak nie wychodziły poza obręb kościoła, nie były do niego „przyklejone". Umieścił je pomiędzy przyporami dawnego kościoła, wprowadzając je (przypory) tym samym do wnętrza świątyni. Na murze zewnętrznym zaznaczono je jedynie w postaci lizen. Kaplice nie są zbyt wysokie. Przyczyną tego jest umieszczenie nad nimi drugiej kondygnacji, rodzaju empor czy galeryjek. Wejścia do nich prowadziły z dawnych wieżyczek komunikacyjnych, które teraz znalazły się pomiędzy kaplicami. Wysokość drugiej kondygnacji kaplic i ambitu została ustalona na wysokości dawnego sklepienia formy halowej kościoła. Była to jednocześnie wysokość naw bocznych korpusu nawowego, przez co cała bryła została bardziej scalona i uzyskała zwartość ograniczoną gładkimi taflami muru.


Niewątpliwie podział kaplic na dwa poziomy zaczerpnął Brunsberg z Kościoła św. Jakuba w Szczecinie, przy którym pracował wcześniej. Być może, że był on autorem tego pomysłu, bowiem zastosował go nie tylko w Stargardzie, ale także i w innych swoich budowlach sakralnych, między innymi w Kościele Mariackim w Chojnie. W górnej kondygnacji kaplic umieścił wysokie, trójdzielne, ostrołukowe okna, mające dodatkowo rozświetlić wnętrze prezbiterium.


Przebudowa chóru przyniosła nie tylko podział ścian na trzy strefy i wprowadzenie galerii triforyjnej. Przyniosła także zmianę wystroju wnętrza. Pojawiły się typowe dla tych ziem elementy architektoniczne takie, jak wieloboczne filary zdobione profilowanymi wałkami na narożach czy przeskokowe sklepienia obejścia. Oprócz nich Brunsberg wprowadził zupełnie nowy element jakim jest ozdobienie górnych partii filarów małymi wnękami przykrytymi wimpergami. Jest wielce prawdopodobne, że stały w nich kiedyś rzeźby.


Mówiliśmy wcześniej o surowych, gładkich taflach ścian zewnętrznych naw bocznych. Zupełnie inaczej wyglądają ściany chóru (prezbiterium). Mamy tu do czynienia z tzw. projekcją idei ołtarza na ścianę zewnętrzną kościoła. Posiadają one niezwykle bogatą dekorację wykonaną z barwnej, glazurowanej cegły o niespotykanym bogactwie form i kształtów. Dekorowane są wyłącznie lizeny, ściany zaś między nimi architekt pozostawił gładkie. Głównym elementem zdobniczym jest tu rozeta oraz wnęki i wimpergi. Całość wypełniona jest maswerkiem.


Ta przepiękna, koronkowa wręcz kompozycja wymyślona przez Brunsberga i zastosowana po raz pierwszy przy dekoracji najpierw obejścia chóru a następnie zewnętrznych ścian Kaplicy Mariackiej fary stargardzkiej stała się wizytówką, znakiem rozpoznawczym dla budowli stworzonych przez tego architekta. We wszystkich budowlach, zarówno sakralnych (m. in. kościół św. Katarzyny w Brandenburgu, południowa ściana kościoła św. Jakuba w Szczecinie, Kościół Mariacki w Chojnie), jak i świeckich (ratusz w Chojnie, ratusz w Tangermunde i wiele innych) zastosowano ten sam sposób dekoracji. Wskazuje to wyraźnie na stworzenie przez Brunsberga własnego stylu zdobniczego, charakterystycznego dla niego i jego uczniów.


Indywidualizm i talent mistrza Henryka przejawiły się nie tylko w stosowaniu form dekoracji. Z całą pewnością (choć głosy są tu podzielone) jest on twórcą pomorskiego modelu rozwiązań planu, przestrzeni i bryły bazylikowego prezbiterium z ambitem i wieńcem kaplic, często dwupoziomowych. Poligonem doświadczalnym przy tworzeniu tych nowych form był bez wątpienia kościół Najświętszej Marii Panny w Stargardzie.


Rozwiązania zastosowane przez Brunsberga promieniowały nie tylko na teren całego Pomorza i Brandenburgii. Pojawiają się też w Wielkopolsce. Dla przykładu: pod wpływem stargardzkiego rozwiązania powstała w latach 1403-1410 galeria triforyjna w chórze katedry poznańskiej. Trudno jest dziś powiedzieć, czy jest ona dziełem samego Brunsberga, któregoś z jego uczniów, czy też architekta wielkopolskiego, który po wzór przyjechał do Stargardu.


Rozbudowanie prezbiterium otoczonego obejściem i wieńcem kaplic i istnienie korpusu wieżowego, znacznie szerszego od korpusu nawowego spowodowało konieczność poszerzenia tego ostatniego i poprowadzenia go po liniach wyznaczonych przez obejście chóru i wieniec kaplic. W ten sposób powstały nawy boczne wraz z szeregiem kaplic i okazałą zakrystią dobudowaną po stronie południowej. Ich twórcą był prawdopodobnie miejscowy architekt, który być może pracował pod nadzorem Brunsberga. Posłużono się tu bardzo prostymi formami, o wiele skromniejszymi niż te, jakie stosował mistrz Henryk. Jednak niewątpliwie jego dziełem była najwspanialsza kaplica zbudowana około roku 1400 (niektóre źródła mówią o 1388 r.) przy północnej elewacji świątyni. Jest nią kaplica pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii.


Zbudowana na planie ośmioboku nawiązywała w swej formie do wczesnogotyckich angielskich kapitularzy trzynastowiecznych. Przykryło ją piękne sklepienie gwiaździste.


Dekoracja ścian zewnętrznych wykonana podobnie jak na elewacji chóru, jest tu o wiele bogatsza. Oprócz maswerkowych rozet, wimperg i wnęk umieszczonych na lizenach pojawia się koronkowy pas maswerkowych arkadek nałożonych na mur pod oknami. Całość uzupełnia bogato laskowany kolorową, glazurowaną cegłą portal podzielony na dwie kondygnacje. Dolną stanowi wejście do kaplicy, górną ostrołukowe, trójdzielne okno.


W podstawie każdej z wnęk na lizenach kaplicy pojawił się niespotykany w żadnym innym miejscu świątyni element. Są to ceramiczne, glazurowane maszkarony. Część z nich ma bardzo proste, wręcz schematyczne kształty, część natomiast to bardzo realistyczne, niemal portretowe, wyraziste ludzkie głowy. Być może przedstawiają fundatorów kościoła lub kaplicy.


Z formą sklepienia gwiaździstego spotykamy się nie tylko w Kaplicy Mariackiej, choć tu jest niewątpliwie najpiękniejsze. Ten sam rodzaj sklepienia otrzymała cała nawa główna po podwyższeniu jej przez Henryka Brunsberga przy zmianie typu budowli z halowej na bazylikową.


Walka patrycjatu stargardzkiego ze szczecińskim zakończyła się pełnym sukcesem, a zrealizowana przez Brunsberga świątynia (ryc. 9) stała się najwspanialszym obiektem architektonicznym nie tylko Pomorza Zachodniego, ale całego obszaru nadbałtyckiego. Ustępują jej budowle stolicy księstwa, ustępowała katedra kamieńska. Cel został niewątpliwie osiągnięty. Wspaniałości i okazałości obiektu dorównywało jego wyposażenie: ołtarze, rzeźby, witraże, wyposażenie ruchome. O tym jednak mowa będzie nieco później.


Wybudowana przez Henryka Brunsberga świątynia pozostała w zasadzie nie zmieniona do dziś. Nie dokonywano już żadnych przebudów, nie dodawano nowych elementów. Do naszych czasów przetrwał więc obiekt w swej średniowiecznej formie. Nie oznacza to jednak, że to, co oglądamy dziś jest w całości oryginałem z przełomu XIV i XV wieku. Mowa już była o pewnych rekonstrukcjach (portal południowy), których dokonano w XIX wieku. Przeprowadzano je również i wcześniej. Niestety, każda z nich prowadziła do znacznego zubożenia zarówno struktury architektonicznej, jak i wystroju wnętrza. Jednak, gdyby ich nie przeprowadzono, zapewne kościół nie przetrwałby do naszych czasów.


Pierwszej i najpoważniejszej rekonstrukcji dokonano w latach 1639-1664. Powodem jej były zniszczenia w wyniku potężnego pożaru, jaki strawił w 1635 roku miasto nie oszczędzając też fary. Zniszczeniu uległo wówczas sklepienie i dach nawy głównej, hełm wieży północnej i całe średniowieczne wyposażenie wnętrza. Prace przy rekonstrukcji sklepień powierzono berlińczykowi Danielowi Zilche-rowi, który z wielką pieczołowitością odtworzył dawne sklepienie gwiaździste, wzbogacając je jedynie o pewne elementy dekoracyjne w partiach centralnych. Prace te ukończył prawdopodobnie w 1651 roku. Świadczy o tym napis umieszczony na jednym ze sklepień nawy południowej: „AD / 1651 / SINT DIESE / GEWELBEAUS / GEBESSERT / D. M. / DANIEL / ZILCHER".


Zrekonstruowane przez Zilchera sklepienie nawy głównej zostało następnie pokryte polichromią przedstawiającą muzykujących aniołów. Być może taka malatura pokrywała sklepienie przed pożarem. Nowa polichromia wykonana była szarym kolorem z wykorzystaniem jego odcieni, dzięki czemu uzyskano ciekawy efekt imitacji płaskorzeźby. Było mistrzowskim wykorzystaniem światłocieni uzyskanych stopniem nasycenia szarości.


W czasie pożaru 1635 roku poważnym uszkodzeniom uległa też Kaplica Mariacka. Zniszczone zostały dach, sklepienie i wystrój wnętrza. W czasie prac przeprowadzonych przez Zilchera zabezpieczono jedynie prowizorycznie dach i sklepienie i w takim stanie przetrwały one do roku 1741, kiedy to przeprowadzono kapitalny remont kaplicy, odtwarzając sklepienie i kładąc dach, który zachował się do dziś. O prawie dwadzieścia lat wcześniej przykryto nowym, barokowym hełmem wieżę północną. Wykonano też nowe zwieńczenia (z zachowaniem pierwotnych kształtów) wieży południowej i przestrzeni międzywieżowej.


Ponieważ w czasie pożaru 1635 roku całkowitemu zniszczeniu uległo wyposażenie wnętrza mieszczanie stargardzcy ufundowali w drugiej połowie XVII wieku nowy ołtarz (1663) z grupą ukrzyżowania oraz ambonę (1683). Oba te barokowe elementy przetrwały do dziś.


Na początku XVIII wieku kościół otrzymał wiele nowych elementów wyposażenia, między innymi organy, witraże, epitafia i dzwony. Z fundacją jednego z nich związana jest bardzo ciekawa legenda.


Nowo fundowany dzwon miał być wykonany ze stopionych darów mieszczaństwa. Rozpalono więc ogień pod wielkim kotłem ustawionym przed kościołem. Mieszczanie podchodzili i wrzucali doń różne metalowe przedmioty. Bogatsi ofiarowywali na ten cel srebrne i złote naczynia i ozdoby. Ci, których nie stać było na tak hojne dary, wrzucali do kotła przedmioty z cyny, brązu, żelaza. W pewnej chwili zbliżyła się do kotła stara, obdarta kobieta. Wiedziano, że jest bardzo biedna i dlatego ciekawiło wszystkich, co ona dołoży do wspólnego wota. Staruszka stanęła tymczasem przed kotłem, wyszeptała jakieś tajemnicze słowa, po czym wyciągnęła z łachmanów żmiję i wrzuciła do gotującego się płynnego metalu.


Kiedy gotowy dzwon zawisł na kościelnej wieży, wszędzie tam, gdzie dotarł jego donośny głos żmije ginęły. A trzeba wiedzieć, że w okolicznych lasach wprost roiło się od nich.


Jak było naprawdę, trudno powiedzieć. Faktem jest, że do dziś w okolicach Stargardu nie pojawiła się żadna żmija, a jeden z wiszących na kościelnej wieży dzwonów nosi nazwę wężowego.


Na początku XVIII wieku jedna z kaplic otaczających prezbiterium stała się symbolicznym mauzoleum zacnego mieszczanina i burmistrza stargardzkiego, Piotra Gróninga. Wdzięczni za stworzenie fundacji, która dała w 1633 roku początek Collegium Gróningianum - szkoły dla zdolnych ale ubogich, a przede wszystkim za jego działalność w okresie oblężenia miasta w czasie wojny trzydziestoletniej stargardzianie wystawili mu okazały nagrobek, a ściany kaplicy pokryto polichromią ze scenami biblijnymi, symbolicznie wiążącymi się z życiem Gróninga. O randze i poziomie Collegium Gróningianum może świadczyć fakt, że Szwedzi po zajęciu miasta planowali przekształcenie go w uniwersytet. Niestety nie zdążyli.


Działania wojenne, jakie nie ominęły Stargardu (wojny trzydziestoletnia i siedmioletnia) w znacznym stopniu nadwątliły mury kościoła. W 1817 roku podjęto decyzję o przeprowadzeniu remontu kapitalnego. Prace projektowe powierzono Schinklowi, wykonawstwo zaś majstrowi Karolowi Wilhelmowi Liebenowowi. Prace trwały pięć lat (1819-24) i w ich wyniku dokonano zabezpieczeń murów, zakładając ściągi. Wnętrze otynkowano i pomalowano na czerwono. Pod tynkiem znalazły się resztki bezcennych średniowiecznych polichromii a także malowidła barokowe. Prace renowacyjne nie ominęły zakrystii, gdzie wymieniono sklepienie, zakładając nowe, stylizowane na formy gotyckie. Wymianie uległy oba szczyty na jej elewacji. Z nisz na elewacji chóru usunięto zniszczone kamienne rzeźby. Renowacji poddano też elewację Kaplicy Mariackiej, jednak ograniczono się jedynie do prac zabezpieczających, nie niszcząc przy okazji nic ze wspaniałego brunsbergowskiego wystroju. Schinkel oprócz zaprojektowania nowego wyglądu i kolorytu ścian świątyni zaprojektował też nowe jej wyposażenie w stylu neogotyckim.


Prace przeprowadzone przez Schinkla i Liebenowa wyrządziły więcej zła niż dobra. Zniszczonych zostało wiele bezcennych elementów i detali, zatarto jasność wewnętrznego układu świątyni. Zniszczono bezcenne polichromie. Tego samego zdania byli też mieszkańcy miasta i jego władze. W 1892 roku w sześćsetną rocznicę powstania świątyni podjęto decyzję o kolejnej jej renowacji. Tym razem prace zlecono wybitnemu specjaliście w dziedzinie architek tury średniowiecznej, zatrudnionemu wcześniej przy pracach konserwacyjnych w Malborku, Heinrichowi Denekemu. Postanowił on przywrócić dawny, gotycki wystrój i charakter świątyni.


Prace swe rozpoczął od skuwania tynku nałożonego przez Schinkla i Liebenowa i badania obiektu. Niestety w czasie tych prac nastąpiło dalsze zniszczenie detali. Na podstawie tego, co ocalało zespól Denekego zaczął odtwarzać elementy. W sumie zrekonstruowano blisko 80% detali. Wymianie uległy kształtki w portalach północnym i południowym, laskowanie okien, fryzy, dekoracja li-zen. Wówczas to dokonano całkowitej rekonstrukcji dekoracji maswerkowej portalu południowego. Założono nowe witraże, których twórcami byli frankfurtczyk Linneman i Bouche, pochodzący z Miśni. Zupełnej zmianie uległ też wystrój wnętrza świątyni. Odsłonięte po skuciu tynków gotyckie i barokowe polichromie zabezpieczono i pozostawiono. Polichromię filarów zrekonstruowano na podstawie odkrytego fragmentu rysunku. Zmianie uległo również wyposażenie ruchome kościoła. Zaprojektowane przez Schinkla neogotyckie sprzęty usunięto, a w ich miejsce przywrócono barokowe. Między innymi wróciły na dawne swe miejsce ołtarz główny i ambona. Deneke odnalazł też i umieścił w niszach elewacji prezbiterium istniejące tam kiedyś rzeźby. Prace ukończono w 1911 roku. W uroczystościach poświęcenia świątyni, które miały miejsce 30 sierpnia 1911 roku brała udział para cesarska Wilhelm II i Augusta Wiktoria (księżniczka szlezwicko-holsztyńska).


Kościół w formie, jaką przywrócił mu Deneke przetrwał do początku 1945 roku. W czasie wyzwalania miasta dzielnica staromiejska została zniszczona w blisko 90%. Nad morzem ruin górował masyw kościoła. Nie oznacza to, że nie ucierpiał. Pociski zniszczyły hełm wieży północnej, dach, zawaliło się częściowo sklepienie nawy głównej, częściowemu zniszczeniu uległy witraże i wyposażenie wnętrza.


Po wyzwoleniu kościół zamieniono na stajnie i magazyn drewna. W 1946 roku rozpoczęto prace zabezpieczeniowe, jednak funkcje magazynowe pełnił on do roku 1957. Wówczas to przeprowadzono pobieżne prace remontowe we wnętrzu i przekazano go wiernym. Uroczystość konsekracji miała miejsce 30 listopada tegoż roku a aktu dokonał Prymas Tysiąclecia, Stefan Kardynał Wyszyński.


Od tego czasu trwały prace remontowe. W 1959 roku odbudowano hełm wieży północnej, a w latach 1967-69 przeprowadzono konserwację polichromii w zakrystii i kaplicach obejścia prezbiterium. Prace te prowadził słupski konserwator Stefan Wójcik. W 1976 roku podjęto generalny remont wnętrza, mający na celu przywrócenie dawnego jego wyglądu łącznie z odnowieniem i odświeżeniem barw starych polichromii. W czasie tych prac doszło do tragedii. Ponownie, podobnie jak to miało miejsce przy pracach prowadzonych przez Schinkla i Liebenowa głupota wzięła górę nad rozsądkiem. Tak wspomina to uczestnik zdarzenia, jeden z konserwatorów pracujących przy renowacji: „ (...) Do kościoła weszliśmy głównym wejściem. (...) Skierowaliśmy się wprost do zakrystii. Z dala już dochodziło jakieś stukanie. Ktoś mozolnie wkuwał się w ścianę. Im bliżej zakrystii, tym głośniej rozbrzmiewało kucie. Stefan nacisnął klamkę, uchylił drzwi. Zeszliśmy po schodkach w dól i ... Na przygotowanym, niewysokim rusztowaniu stał jakiś mężczyzna i sku-wał tynk z naszym malowidłem ... Zrobiło nam się czarno przed oczyma. - Krzyknąłem: »Co ty robisz człowieku?« - Pod ścianą na posadzce pełno było drobnych odłamków tynku, kurz w powietrzu. Mężczyzna zaczął pośpiesznie schodzić z rusztowania. »Kto ci kazał to robić?'« - spytałem. »Ja...ja tylko chciałem dla panów malarzy oczyścić tę ścianę...« (...) Co robić? Wydawało się nam, że nic już fresku nie uratuje. I wtedy postanowiłem nie poddać się. Wierzyłem w Stefana i Zbyszka. Zbierzemy wpierw wszystko. Trzeba poukładać odłamki, posegregować, zobaczyć, czy nie da się czegoś złożyć tak, jak składa się i skleja rozbitą, cenną wazę. Na klęczkach, ostrożnie układaliśmy cząstki tego, co było niedawno freskiem. Zaczęła się iście benedyktyńska praca. (...)" [„Spotkania z Zabytkami" 1981 nr 3 s.49.]


Wielotygodniowa praca zakończyła się pełnym sukcesem. Fresk „Chrystus w Tłoczni Mistycznej" został uratowany, choć bardziej przypomina dziś mozaikę niż fresk...


Jak była już wielokrotnie mowa, świątynia stała się przysłowiowym oczkiem w głowie stargardzkich mieszczan. Hojnie łożyli na jej budowę i wyposażenie.


Z przebogatego niegdyś wystroju malarskiego kościoła do naszych czasów przetrwało bardzo niewiele. Oryginalne, gotyckie polichromie zachowały się jedynie w zakrystii - Chrystus w Tłoczni Mistycznej z siedzącą obok Madonną i dzbanem wina (symbol eucharystii), w kaplicy Mildenitzów, a także w kaplicy przywieżowej nawy południowej. Polichromie w pozostałych kaplicach, a także na sklepieniach powstały znacznie później, bo w XVII i XVIII wieku.


Przedstawienie Chrystusa w Tłoczni Mistycznej jest niezwykle rzadko spotykanym motywem plastycznym występującym w kościołach i chyba jedyny tego typu fresk na Pomorzu znalazł się właśnie w stargardzkiej farze. Pochodzi prawdopodobnie z pierwszej połowy XV wieku i przetrwał w bardzo złym stanie. Mocno zatarte kontury, prawie niewidoczne barwy utrudniają w znacznym stopniu odczytanie i obserwację fresku.


Nieco lepiej zachowały się polichromie w kaplicy Mildenitzów. Przetrwały wszystkie a ich głównym motywem są sceny maryjne. Na ścianie z oknem przedstawiona została koronacja Matki Bożej, ściana południowa to Narodziny Chrystusa, północna zaś przedstawia zaśnięcie i wniebowzięcie Maryi. Madonnę otaczają postaci świętych i modlący się tłum. Sklepienie przedstawia sceną Sądu Ostatecznego, uzupełnioną symbolami ewangelistów. Podłucza arkady oddzielającej kaplicę od nawy zdobią pionowo ustawione postaci Panien Mądrych i Głupich. Malowidła są zapewne dziełem dwóch różnych malarzy i pochodzą z połowy XV wieku.


Gotyckie polichromie zdobią też sklepienie kaplicy przywieżowej. Przedstawiają muzykujących aniołów. Pomimo, iż w trakcie licznych „renowacji" kościoła zostały przemalowane, to jednak smukłe postaci i charakterystyczne szaty pozwalają na datowanie ich, jako gotyckie. W tej właśnie kaplicy w czasie prac renowacyjnych prowadzonych przez Denekego odkryto na filarach fragmenty gotyckiej polichromii architektonicznej. Posłużyły one do odtworzenia malarskiego wystroju architektonicznego (barwy, elementy graficzne). Trafność wyboru barw i elementów graficznych potwierdza występowanie identycznych, lub zbliżonych, w innych kościołach na terenie Niżu Nadbałtyckiego.


Z XVII wieku, czyli z rekonstrukcji po pożarze w 1635 roku, dokonanej między innymi przez Zilchera, pochodzą polichromie na sklepieniach nawy głównej a także motywy roślinno geometryczne na żebrach, laskowaniu okien i profilach ościeży. Zdobiąc sklepienia wykorzystano motyw muzykujących aniołów, przedstawiając je w konwencji barokowej o zaokrąglonych kształtach i rozwianych szatach. Nawiązano tym samym do malatury, jaką fara otrzymała w okresie gotyku. W motywach roślinnych dominują ascetyczne liście laurowe.


Powstałe zapewne w tym samym czasie zdobienia łuku tęczowego i empory organowej są dziełem prawdopodobnie innego twórcy. Dominuje tu utrzymany w odcieniach zieleni, brązu i czerwieni mięsisty liść akantu.


Z tego samego okresu pochodzą polichromie z kaplicy Trzech Króli w obejściu prezbiterium. Nie zachowane w całości, przedstawiają symboliczne wyobrażenie życia (młody, piękny mężczyzna) i śmierci (kościotrup). Fresk uzupełniają postaci muzykujących aniołów przedstawione w identyczny sposób, jak uczyniono to na sklepieniu nawy głównej. Istnieje prawdopodobieństwo, że autorem obu polichromii był ten sam twórca.


Jedyną kaplicą, w której najlepiej i najpełniej zachowała się barokowa polichromia jest kaplica św. Andrzeja w obejściu prezbiterium. W 1730 roku urządzono w niej symboliczne mauzoleum Piotra Gróninga. Umieszczono w niej (nie istniejący już) pomnik-na grobek burmistrza i fundatora kolegium a ściany kaplicy pokryły freski o tematyce biblijnej, ale w sposób symboliczny nawiązujące do losów miasta i jego burmistrza, ratującego je przed zagładą. Mamy więc po prawej stronie ściany wschodniej Drabinę Jakubową z postacią Jakuba lejącego wodę na kamień i umieszczonym w tle zarysem miasta Betel. Ścianę południową zajmuje wyobrażenie Józefa Egipskiego, ratującego Egipt przed klęską głodu i wdzięczny tłum Egipcjan dziękujących za ratunek. Przeciwległą, północną ścianę zajmuje proroctwo Ezechiela i Zapowiedź Sądu Ostatecznego. Kontynuacja tej sceny znajduje się po lewej stronie ściany wschodniej -wstający z grobów zmarli. W głębi tego fresku artysta umieścił bardzo ciekawą scenę (namalowaną jako miniatura), przedstawiającą fragment bitwy lub turnieju. Poszczególne przedstawienia objaśniają cytaty z Biblii (pisane w języku niemieckim): „A kamień ten, którym wystawił na znak, będzie Domem Bożym" (scena z Jakubem); „Was ocalę i wasze dzieci" (Józef Egipski); „Oto ja wprowadzę w was Ducha, a ożyjecie" (proroctwo Ezechiela); „Jego śmierć uczyniła go cudownym" (scena bitwy). Przedstawienia te i cytaty odnoszą się bardzo wyraźnie do losów miasta w połowie XVII wieku (wojna trzydziestoletnia i spalenie w 1635 roku przez Brander-burczyków) a także roli Gróninga w ratowaniu go (analogia do Józefa Egipskiego).


Polichromia wykonana została techniką olejną, a sposób przedstawienia zarówno postaci jak i architektury wskazuje, że jej autorem był twórca raczej prowincjonalny o niezbyt wielkim talencie. Nie oznacza to, by pozbawiona była uroku. Być może autorem był Sellin, twórca wystroju malarskiego w Jaroszewie koło Kamienia. Oba dzieła wykazują wiele podobieństw.


Uzupełnieniem wyposażenia kaplicy - mauzoleum Gróninga było architektoniczne obramowanie wejścia do niej. Niestety, podobnie jak i symboliczny nagrobek, nie zachowało się ono do naszych czasów. Zachowały się natomiast dwa inne. W przeszłości każda z kaplic, zarówno znajdujących się w obejściu prezbiterium, jak i przy nawach bocznych zamknięta była takim obramowaniem. Ozdobne wejścia do kaplic pojawiły się na terenach nadbałtyckich w wieku XVII i stosowane były bardzo chętnie przez następne stulecia.


W farze stargardzkiej zachowały się jedynie dwa: jedno prowadzi do kaplicy w nawie północnej i pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku. Tworzą go dwie pary półkolumn w porządku korync-kim, na głowicach których osadzono bogato profilowany gzyms zwieńczony tympanonem. Pomiędzy każdą parą półkolumn znalazły się płyciny z ornamentem symboli śmierci: czaszka, klepsydra, kosa i piszczele. Wskazuje to wyraźnie na charakter i przeznaczenie kaplicy. Mogła ona pełnić funkcje kaplicy grobowej, wejścia do krypt lub też być kaplicą przedpogrzebową. Prowadzi do niej wejście o łagodnym, półkolistym łuku, nad którym w przeszłości (przed 1945 rokiem) widniał napis MEMENTO MORI.


Zupełnie odmienne w swej formie i dekoracji jest drugie drewniane obramowanie. Zainstalowano je na wejściu do południowej kruchty przywieżowej. Do której z kaplic prowadziło pierwotnie -nie wiemy. Prawdopodobnie jest kompilacją elementów pochodzących z co najmniej dwóch obramowań. Tworzą go dwapilastry kompozytowe o wysokich cokołach połączone gzymsem w kształcie łuku odcinkowego. Pod gzymsem, na upiętej kotarze osadzone są dwie tarcze herbowe, ponad którymi (nad gzymsem) umieszczony jest obraz przedstawiający Chrystusa Zmartwychwstałego. Sam gzyms ozdobiony jest motywem roślinnym.


W okresie największej swej świetności, przed pożarem w 1635 roku, fara stargardzka posiadała co najmniej 64 ołtarze. W każdej z 21 kaplic stały trzy, oraz ołtarz główny w prezbiterium. Nie ma żadnych przekazów, które wskazywałyby na to, że wzorem innych wielkich kościołów ołtarze stały też przy filarach. Wszystkie strawił pożar.


Po pracach remontowych w latach 1639-64 kościół otrzymał nowe, barokowe wyposażenie. Z tego okresu zachowały się do dziś jedynie ambona i ołtarz główny. Ufundowany w 1663 roku przez Krzysztofa Piittmanna nie jest dziełem wybitnym, takim jak poprzednie wyposażenie. Jest zapewne wytworem miejscowych warsztatów snycerskich i malarskich. Reprezentuje typowe dla wczesnego baroku formy z dobrze rozplanowanymi proporcjami. Centralną partię ołtarza ograniczają dwie bogato zdobione kolumny, między którymi umieszczony jest obraz. Treść pierwszego, istniejącego od 1663 r. nie jest znana. W 1713 roku Konstancja i Daniel Spiegelowie ufundowali obraz przedstawiający scenę Zdjęcia z Krzyża. Także i on się nie zachował. Obecny, przedstawiający Chrystusa przed Piłatem powstał w 1911 roku i jest dziełem szczecińskiego malarza Henryka Redtela. Inspiracją do jego powstania był sztych Rembrandta.


Predellę ołtarza zajmuje obraz Ostatnia Wieczerza, który podobnie jak i umieszczone w zwieńczeniu przedstawienie Chrystusa Zmartwychwstałego jest oryginalnym XVII wiecznym dziełem i prawdopodobnie od samego początku związany był z tym ołtarzem. Ponad obrazem wieńczącym ołtarz znajduje się scena Ukrzyżowania złożona z monumentalnego Krucyfiksu i stojących pod nim rzeźb Marii i św. Jana.


Około dwudziestu lat później niż główny ołtarz powstała ambona. Nie znamy jej fundatora ani twórcy, nie wiemy też dokładnie kiedy została wykonana. Musiało to jednak nastąpić przed rokiem 1683, gdyż wtedy rajca miejski Wende pokrył koszt jej malowania. Czasza ambony wsparta na postaci Mojżesza podzielona jest na kwatery wypełnione rzeźbami czterech ewangelistów. Kwatery oddzielone są spiralnymi kolumienkami. Identyczne kolumienki zdobią balustradę schodów, wyznaczając jednocześnie trzy płaszczyzny pokryte niegdyś polichromią. Całość przykrywa bogato rzeźbiony baldachim zwieńczony rzeźbą anioła. Ambona utrzymana była w kolorach czarnym i złotym i takie barwy podkreślające i uwypuklające zdobiące je rzeźby przywrócono w czasie ostatnich (1980) prac konserwatorsko-renowacyjnych. W identycznych tonacjach utrzymane są drewniane partie głównego ołtarza. Podobne w formie do stargardzkiej ambony dość często spotkać można w kościołach na terenie Pomorza Zachodniego, natomiast niemal identyczna, powstała w 1682 roku, znajduje się w katedrze w Pelplinie w woj. gdańskim. Być może obie wyszły z tego samego warsztatu, lub nawet są dziełem tego samego mistrza.


Dopełnieniem wystroju wnętrza każdego kościoła były epitafia - tablice umieszczone na ścianach czy filarach, poświęcone pamięci osób zmarłych, często zasłużonych dla kościoła czy miasta. W stargardzkiej farze ocalały dwa. Po przekazaniu świątyni na cele sakralne w 1957 roku przerobiono je na ołtarze i umieszczono w bocznych kaplicach (Matki Boskiej Częstochowskiej i Matki Nieustającej Pomocy). Oba pochodzą z pierwszej połowy XVIII wieku i są stosunkowo proste w swej formie. Ograniczają je spiralne kolumienki, na których wsparte zostały proste gzymsy. W miejsce dawnych tablic pamiątkowych umieszczono wizerunki patronek kaplic. Od XI stulecia uzupełnieniem wyposażenia każdego kościoła były witraże. Te barwne kompozycje ze szkła i ołowiu przedstawiały zazwyczaj sceny z Pisma Świętego, wizerunki świętych, rzadziej kompozycje roślinne. Prawdopodobnie już pierwsza świątynia, powstała po 1292 roku posiadała ich kolekcję. Nie zachowały się żadne wzmianki dotyczące ich wyglądu i treści, podobnie nie wiemy, jakie witraże zdobiły okna świątyni stworzonej przez Brunsberga. Do naszych czasów zachowały się jedynie fragmenty witraży powstałych w XVIII wieku. Zainstalowano je w oknach drugiej kondygnacji kaplic obejścia prezbiterium. Przedstawiały najważniejsze wydarzenia z dziejów Pomorza Zachodniego, między innymi Sejm Stanów Pomorskich w Trzebiatowie w 1535 roku, na którym podjęto decyzję o wprowadzeniu na obszarze księstwa reformacji czy lądowanie na Pomorzu króla Szwecji Gustawa Adolfa w 1630 roku. Niestety do dziś pozostały jedynie fragmenty trzech z nich.


W czasie prac remontowych prowadzonych na początku naszego stulecia przez H. Denekego w oknach, w których nie było witraży zainstalowano je. Twórcami byli niemieccy witrażownicy Bouche i Linnemann. Nowe witraże otrzymała Kaplica Mariacka i okna w nawach bocznych i pierwszej kondygnacji kaplic obejścia. Przedstawiały sceny biblijne, zaś w Kaplicy Mariackiej treścią nawiązywały do życia Najświętszej Marii Panny. Do dziś ocalało wiele: jeden w Kaplicy Mariackiej, przedstawiający Marię w asyście personifikacji Wiary i Nadziei, oraz pięć w oknach kaplic przy nawie południowej. Przedstawiają one kolejno (od kruchty południowej) Boże Narodzenie, Pokłon Trzech Króli, Ukrzyżowanie, Złożenie do Grobu, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie.


Z ruchomego wyposażenia (poza ołtarzem głównym, amboną i epitafiami) nie pozostało nic. Zaginęło, lub zostało zniszczone na przestrzeni wieków. Możemy jedynie podejrzewać że było przebogate i bardzo cenne. Należały do niego naczynia i szaty liturgiczne, rzeźby, być może obrazy, a także cenne wyroby złotnicze o charakterze religijnym, między innymi relikwiarz z głową św. Barbary, który w niewiadomy sposób znalazł się w zbiorach ostatniego wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego, Ludwika von Erlingshausena i został przez mieszkańców Malborka uchroniony przed wywiezieniem do Niemiec w 1457 roku podczas ucieczki wielkiego mistrza ze stolicy Zakonu.


Dążenie mieszczan stargardzkich do stworzenia w swym mieście wspaniałego dzieła, które swym wyglądem i przepychem zaćmiłoby inne obiekty, przede wszystkim szczecińskie, ale także i pomorskie zostało na przestrzeni wieków całkowicie zaspokojone. Dzięki zaangażowaniu wspaniałych, wybitnych twórców, takich jak Henryk Brunsberg zrealizowano obiekt, który i dziś, pomimo licznych zniszczeń i przebudowywania zachwyca swą monumentalną bryłą i wspaniałą dekoracją. Przy okazji tworzenia tego obiektu wypracowano nowe modele, techniki i wzory, które promieniowały nie tylko na rejon Pomorza. Znalazły również swe odbicie i zastosowanie w budowlach na terenie Brandenburgii i Wielkopolski, wnosząc tym samym znaczny wkład do rozwoju kultury europejskiej. Nic więc dziwnego, że jako jedyny obiekt na terenie Pomorza Zachodniego kościół Najświętszej Marii Panny w Stargardzie trafił na listę zabytków grupy 0, o największych walorach artystycznych w skali świata.


© 2005-11-23 09:06:36

Czytano 1 razy.








 


projektowanie stron internetowych szczecin

tworzenie stron www strony internetowe szczecin

Parafia Rzymskokatolicka
pw. NMP Królowej Świata

ul. B. Krzywoustego 12
73-110 Stargard Szczeciński
Woj. Zachodniopomorskie
Diecezja Szczecińsko-Kamieńska

kolegiatastargard@gmail.com


Home | Wydarzenia | Galerie | O parafii | Kościoły | Nabożeństwa | LSO | Wspólnoty | Kontakt | Historia parafii | Ludzie parafii | D K F